PERFEKCJA NA ZAWSZE

Ostatni tchnienie, jesteśmy sami...

Haha to już nie jest zabawne, osiągamy dno…

Kolejny raz przytrafiło się… Jednak przejdzie wszystko przechodzi. Nie wiem czy dam rade na Ciebie nie patrzeć takim wzrokiem, mam nadzieje że nie widzisz tego w moich oczach…

Kolejny raz przytrafiło się… Jednak przejdzie wszystko przechodzi. Nie wiem czy dam rade na Ciebie nie patrzeć takim wzrokiem, mam nadzieje że nie widzisz tego w moich oczach…

Skończył sie kolejny zjebany dzień, rok 2015 w pierwszych dniach istnienia daje mi wszystko co najgorsze… Wszystko staje sie coraz bardziej mgliste, beznadziejne. Plan na przyszłość ? Przetrwać każdy kolejny dzień, rzeczywistość mnie przeraża. Gdzieś tam w środku istnieje, czuje to , jednak to „coś„ nie daje znaku życia. Wykorzystuje ostatnią szanse, biorę od 2 dni Prozac jest koszmarnie… Chce spać, modlę sie o sen potrzebuje go jak powietrza, jednak On znow nie przychodzi, noc jest moją mroczną, piekielna karą wtedy zostaje sam na sam z moimi myślami, wypełniam życie czarnymi scenariuszami, cierpię cicho łykając powietrze… Ból psychiczny, jest najgorszym z możliwych nie ma na niego środków, nie wezmę ketonalu czy morfiny i wszystko przeminie choć na chwile… Tracę wszystko, zamieniam w popiół wszystko co mogło by istnieć, co mogło być piękne, coś blokuje mnie od środka, większość osób którymi sie otaczam nie ma pojęcia jak wygląda moje życie, pozostali nie potrafią zrozumieć… W sumie nie wiem co mam powiedzieć, nie wiem jak uciec, nawet nie mam dokąd :(

Z góry na dół, jak z jedenastego piętra Ty znasz to uczucie pękniętego serca… Nigdy więcej nie pozwolę na to aby znów mi sie to przytrafiło… Otaczam sie jakże dobrze znaną i bezpieczną samotnością. Jak dobrze że jestem człowiekiem myślącym realnie,...

Z góry na dół, jak z jedenastego piętra Ty znasz to uczucie pękniętego serca… Nigdy więcej nie pozwolę na to aby znów mi sie to przytrafiło… Otaczam sie jakże dobrze znaną i bezpieczną samotnością. Jak dobrze że jestem człowiekiem myślącym realnie, dlatego rozczarowanie boli nieco mniej. Tkwie w świecie głodu, to najlepsze co mogło mi sie przydarzyć, czerpie z tego niesamowitą radość, cały czas bede pracować nad sobą aż do momentu kiedy bede idealna, wtedy napluje z radością wszystkim w pysk. Czekam na ten moment z utęsknieniem, w końcu już tyle dałam z siebie, myśle ze należy mi się moment satysfakcji.

Jeszcze 12 kilo… 

;( nie chcę już oddychać tym zatrutym powietrzem…

Nie chcę nic czuć… Proszę niech zniszczą wszystkie lustra świata!

…cholerny dzień, cholerne życie…;(

Dzisiejsza noc, dzisiejszy dzień były fatalne… Nie wiem co mam dalej robić, kompletnie nie widzę sensu, każdy dzień jest coraz bardziej beznadziejny, każdego dnia widzę coraz mniej sensu w tym wszystkim… Jestem jedynie namiastką człowieka z zazdrością patrze na ludzi pełnych chęci życia, których każdy dzień jest inny, niepowtarzalny, wyjątkowy którzy mają swoją drugą połowę i zdrową psychikę… tkwię w beznadziejności, pierdolony głód nie pozwala mi funkcjonować, nie chcę tego wszystkiego nie chcę już z tym walczyć… muszę zapalić, wypić wodę cokolwiek zrobić ze sobą, chcę zasnąć spać do samego rana a nawet dłużej, chcę żebyś mi się przyśnił Twój głos, Twoje oczy… Ty… Chcę odpłynąć…

Kochani jeśli będziecie chcieli porozmawiać śmiało do mnie piszcie naprawdę czasem lepiej się wygadać, czuje że jesteście moimi przyjaciółmi…

,,Jestem sam. Sam tutaj i sam na świecie. Sam w sercu i sam w głowie. Sam wszędzie przez cały czas, od kiedy pamiętam. Sam w Rodzinie, sam z przyjaciółmi, sam w Pokoju pełnym Ludzi. Sam, kiedy się budzę, sam każdego koszmarnego dnia, sam, kiedy w końcu nadchodzi ciemność. Jestem sam na sam z przerażeniem. Sam na sam z przerażeniem. Nie chcę być sam. Nigdy nie chciałem być sam. Kurewsko tego nienawidzę. Nienawidzę tego, że nie mam z kim porozmawiać, nienawidzę tego, że nie mam do kogo zadzwonić, nienawidzę tego, że nie mam nikogo, kto potrzyma mnie za rękę, przytuli mnie, powie mi, że wszystko będzie w porządku. Nienawidzę tego, że nie mam nikogo, z kim mógłbym dzielić nadzieje i marzenia, nienawidzę tego, że przestałem mieć nadzieje i marzenia, nie znoszę tego, że nie mam nikogo, kto powiedziałby mi, żebym się trzymał, że jeszcze kiedyś je odnajdę.,,

..Bolesne wspomnienia same przychodzą i pociągają za sobą cały sznur moich chorych myśli. Czuję, że jestem całkowicie sama, odepchnięta, niezrozumiana. Cały świat przeciw mnie jednej. Jestem do niczego.,,